piątek, 15 stycznia 2010

Dzień piąty - przemyślenia...

Dziś miałem trochę "myślący dzień".

Wszystko zaczęło się od przygotowywania wydatków kwalifikowanych do wniosku UE. Muszę pomyśleć dokładnie na co potrzebne mi są pieniądze i na co dokładnie je wydam. Oczywiście muszę zapłacić z własnej kieszeni VAT za to wszystko co chcę kupić - oj dużo do przeanalizowania. Zwłaszcza, że rzeczywiste późniejsze wydatki muszą się zgadzać do 10% z wnioskiem inaczej będzie dużo papierkowej roboty. Więc muszę wszystko dokładnie przygotować.

Przemyślałem również zatrudnienie, kogo potrzebuje w firmie - najważniejsi to: prawnik, księgowa, dwóch programistów, asystent oraz zaopatrzeniowiec-złota rączka. Ciekawe gdzie takich ludzi znajdę...

Jednak głównym przemyśleniem, na początek, jest chęć postarania się o dofinansowanie z UE. Dopiero w przypadku gdyby to nie wypaliło, skorzystać z funduszy zalążkowych. Chcę aby firma w całości była moja, a nie na spółkę z kimś innym kogo w ogóle nie znam i np. nie będę umiał w ogóle z nim współpracować.

To sprowadza się ponownie do znalezienia: 15% (123,5 tyś zł) oraz 22% VAT (181,2 tyś zł) ogromne sumy na które muszę znaleźć pomysł...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz